zasiadka 2-5.04.14 Stary Staw

 

Witam kolegow "po kiju"przyszla wiosna i czas na nasze piekne hobby wiec nie czekajac na cieplejsza pore,wraz z bratem Rafalem ruszylismy na pierwsze podboje wody karpiowej.Niestety nie mielismy specjalnie ciekawych min,bo po trzech dobach siedzenia nad wedkami ja wrocilem bez pika a Rafal otworzyl swoj sezon karpiem czterokilowym.Kolejny wyjazd zaliczylem 26 marca,kolejne trzy doby siedzenia nad woda i w efekcie pierwszej nocy wyladowal na macie moj pierwszy tego roku wiosenny karp 13.5kg
 

Niestety to bylo wszystko,ale widac bylo ze miski dopiero zaczynaja sie ruszac.Temperatura wody na glebokosci 3.5 metra wahala sie w okolicach 8 stopni,wiec pierwsze cieple dni i wiaterek wymieszal juz glebsze partie wody.Ta informacja zakonczylem zasiadke z nadzieja na kolejne wypady.Po prawie trzech tygodniach oczekiwan i sledzenia wpisow opiekunow wody,wybralem sie do Oli nad wode z nadzieja ze juz karpie zeruja na dobre.Nie mylilem sie.W poludnie drugiego kwietnia zameldowalem
sie nad woda a dwie godziny po wywiezieniu zestawow pierwszy misiek z waga 8.2kg

wyladowal przed obiektywem.Tak szybkie branie optymistycznie nastawiloby kazdego karpiarza,zestaw laduje w wodzie i o godz 21 kolejny piekny i jak sie pozniej okazalo najwiekszy karp zasiadki.waga pokazala rowne 15 kg (dsc 878).Mala godzinke pozniej na srodkowym kiju male delikatne piki,zacinam i po dlugim holu ryba spina sie 20 m od brzegu,szkoda bo hol byl bardzo fascynujacy a ryby niestety nie mialem okazji zobaczyc.Mijaja kolejne dwie godziny i kolejny odjazd na tym samym zestawie,tym razem waga karpia po wczesniejszym tarowaniu to 11.8kg

,puszczam karpia odprowadzajac go wzrokiem do glebszych parti wody,ach co to za wspaniale uczucie,namawiam przy tej okazji wszystkich do wlasnie tylko i wylacznie takiego traktowania naszych pociech.Mija godzinka i kolejne branie,delikatne tym razem ale instynktownie decyduje sie na zaciecie,niestety po kilku metrach ryba spada z haczyka i wtedy definitywnie decyduje sie na przezbrojenie zestawu.Nie daja miski pospac,ale w koncu po to jezdzimy nad wode zeby napawac sie ta wspaniala pasja!Nad ranem zaliczam kolejne dwa karpie 10.8kg

 i 10.2kg

Koncze noc zmeczony,ale bardzo szczesliwy,w koncu nie czesto w ciagu doby zaliczamy siedem bran.Dzien mija na obserwacji lowiska i regeneracji sil z pelnym nastawieniem na kolejna noc.Tego dnia poznaje kolejnych wspanialych kolegow,opiekunow lowiska Macieja Szalczyka i Macieja Wazydraga,wymieniamy swoje doswiadczenia i z nadzieja na brania oczekujemy nocy.Od wieczora siedze przy kijach ale branie nastepuje dopiero o polnocy,piekny karp 14.8kg

i jak sie pozniej okazuje to ten sam karp ktorego Maciej vel Pelikan wyciagnal w dniu karpiarza czyli pierwszym dniu wiosny na stawie u naszej szefowej, Oli.Zestaw ponownie wywieziony i o trzeciej mlody karpik 4kg laduje w podbieraku,maly bo maly ale branie cieszy bo to oznacza ciagle zainteresowanie zaneta w lowisku.Klade sie do namiotu i po dwugodzinnej drzemce dzwiek centralki stawia mnie na rowne nogi.Piekny odjazd i dlugi hol,karp wazy 8.6kg

i byl specyficznie rozjasniony,nazwalem go "Albin".To byla ryba dnia,miala w sobie tyle sily ze podczas holu bylem przekonany ze mam do czynienia z niemalze "zyciowka"Albinos odbijal dobre dziesiec razy wyciagajac po 10-15 metrow zylki i nie dajac sie podprowadzic pod powierzchnie.Troche rozczarowal waga,ale to najbardziej emocjonujacy hol na tej wyprawie.Ryba jak kazda inna wrocila w dobrej kondycji do wody.Tak minely dwie doby zasiadki i chociaz trzecia doba nie przyniosla zadnego nawet pika bylem szczesliwy tak pieknym wyjazdem,przekonany ze niebawem ponownie odwiedze moje ulubione lowisko.Serdecznie pozdrawiam kolegow i zapraszam na SS bo naprawde to woda z charakterem...

Przemek Nowak