zasiadka 14-18.04.14 Stary Staw

 

Witam kolegow ponownie,nie sadzilem ze tak szybko dotre kolejny raz nad moja ulubiona wode,ale plany sie pozmienialy i po tygodniu melduje sie na SS.Koniecznie chcialem sprawdzic czy to byl ostatnio przypadkowy sukces,czy jednak odnajde w tym swoje karpiowe przemyslenia i sytuacja sie powtorzy.Docieram 14 kwietnia nad wode i czuje lekkie rozczarowanie,pogoda nie rozpieszcza,silny wiatr,spory wzrost cisnienia w zapowiedziach,deszcz i wiosenne burze.No coz pomyslalem,ciekawe jednak jak ryby nat o reaguja bo w koncu to najwazniejsze.Na pierwsze branie czekalem do godzin wieczornych,pierwszy karp zawsze najbardziej cieszy,waza wskazala rowne 9kg

 

Po zwazeniu i wywiezieniu zestawu,czas na drzemke,ale zdazylem zasnac,kolejny odjazd na drugiej wedce z glebszej wody,ale niestety po dziesieciu metrach holu ryba po prostu spadla.Kazdy kto lapie nasze pociechy wie jakie to uczucie,no ale czasami tak niestety bywa.Po modyfikacji zestawu wraca on do wody a ja do namiotu bo wiatr i
deszcz niezle daje sie we znaki.Cala noc pada a wlasciwie przechodzi burza,cisnienie wzrasta w zastraszajacym tepie i na kolejne branie czekam prawie dobe.Jest kolejny karp,waga wskazuje rowne 13 kg

i cieszy moj aparat.W srode rano obudzil mnie kolejny dzwiek centralki,musze przyznac ze szpule az sie gotowaly przy odjazdach i mam kolejnego karpia o wadze 8.8kg

Po dwoch dniach zmiennej pogody bo od slonca momentami po wiosenne burze,nareszcie troche spokoju nad woda,mala tarka
przeciera lustro wody i znacznie wiecej slonca na niebie.Ten dzien przynosi cztery brania.Pierwsze wlasnie opisalem,a kolejne to 13.8kg

przed poludniem,wieczorem niestety spinka a przed polnoca maly karpik 4.8kg.Noc mija wzglednie wspokojnie a o wschodzie slonca budzi mnie pik,pik,pik........ i juz jestem przy wedkach.Tym razem na macie parkuje karp 8.6kg

bardzo silny karp,ale po kilku odjazdach kapituluje.Dodam jeszcze ze branie nastapilo po sporym wychlodzeniu wody, bo temperatura przy gruncie wynosila tego ranka -5 stopni!!!Dzien po porannym przymrozku bardzo sloneczny,niestety nie przynosi bran i dopiero o czwartej nad ranem budzi mnie totalny odjazd na prawym kiju.Niestety okazuje sie ze karp sasiadow cignie moj zestaw.No coz i tak sie czasem zdaza,upewniam sie tylko ze to tak a nie inaczej i po rozmowie z kolegami z Sochaczewa wracam na stanowisko.Ku mojemu zdziwieniu hanger na jednej z wedek przyklejony do sygnalizatora a oznakowanie zylki wyjechalo zkreciola na 20m,szok!Wieczorem przed snem zawsze testuje sygnalki a jednak mnie zawiodl,a raczej zasilanie sygnalizatora.Szkoda,bo to ostatnie branie tak pieknej pelnej przezyc karpiowych zasiadki.Co do przynet celowo nie pisze bo chociaz wiekszosc kolegow wie co w tym roku przewija sie przez moje rece to i tak kazdy zawsze ma jakies swoje tajemnice i kulki od tej lepszej roboty.Nie musze chyba dodawac ze wszystkie karpie wrocily do wody w dobrej kondycji,by moc cieszyc oczy kolejnych
fanatykow tej pasji.Pozdrawiam i do zobaczenia z pewnoscia na kolejnych wypadach na SS.

Przemek Nowak