Gra o tron

Może te kilka zdań to nie będzie powieść rodem z tych opisanych na kartach George’a R. R. Martina, ale emocje które towarzyszą naszym wędkarzom podczas tegorocznych bitew nad różnymi wodnymi krainami z pewnością rodzą takie skojarzenia.

W tym roku nie samymi wędkarskimi potyczkami nasze przygody były usłane. Był też bal, ale i prawdziwe kobiece rywalizacje. Chociaż to wszystko już za nami, to jednak pisząc ten artykuł ostatecznych wyników i podsumowania tej historii jeszcze nie znam. Kto zdobędzie żelazny tron dowiemy się z następnego artykułu już w październiku. Ponieważ ostatnie nasze informacje na łamach Nowin pojawiły się w lutym i były tylko zapowiedzią tych wszystkich atrakcji to teraz postaram się pomimo ograniczonego miejsca o każdym wydarzeniu chociaż wspomnieć.

Sezon zawodów rozpoczęliśmy 28 kwietnia nad naszym jeziorem w Rosnówku, gdzie przy pięknej wiosennej pogodzie 37 wojowników skierowało swoją broń w stronę niezmąconej wody po to, aby wyłonić najlepszego z nich. Okazał się nim Jakub Bazylak i to on po zakończonej potyczce triumfalnie dzierżył Puchar Wójta Gminy Komorniki.

Tak mijały ciepłe tygodnie, aby z początkiem lata podsumować 25 lat istnienia naszego komornickiego wędkarskiego księstwa. W tym roku bowiem mija właśnie ćwierć wieku od kiedy to uroczystym aktem założycielskim zostaliśmy powołani do istnienia przez poznańskich wędkarskich namiestników. Każdy prawowity członek naszego koła mógł wraz ze swoją wybranką uczestniczyć w wielkim balu podsumowującym ten miniony czas. Na uroczystość do restauracji Aleksandra zjechało ponad 70 znamienitych gości. Wśród nich był Prezes Zarządu Okręgu PZW w Poznaniu Kol. Jerzy Musiał, Wójt Gminy Komorniki Jan Broda, a także Przewodniczący Rady Gminy Komorniki Kol. Marian Adamski. Po uroczystym powitaniu, wystąpieniach gości i oficjalnym otwarciu na stołach pojawiło się obficie jadło i picie. Były też tańce i hulańce do późnych godzin aż ostatnim gościom sił zabrakło. Rano prezentów i listów pochwalnych dużo się znalazło. Najcenniejsze wójt zostawił i dla najlepszych roku jubileuszowego wędkarzy pulę nagród znacząco nimi podniósł. Jak ta wieść się rozeszła to wielu do kolejnych potyczek mocno zaczęło się przygotowywać. Za czas niedługi okazało się, że jest dodatkowa konsekwencja tych uroczystości. Okazało się, że kobiety mały bunt podniosły i za broń chcą chwytać oraz do pojedynków stawać. Trzeba było plan bitwy obmyślić i pole wyznaczyć żeby powstałe zarzewie ugasić. Żeby te ustalenia poczynić dobry czas się zbliżał, bo już w kolejną niedzielę walka o Puchar Przewodniczącego Rady miała się odbyć. W pełnym rynsztunku ponad 30 walecznych nad jezioro Strykowskie 19 maja się zjechało i kilka dobrych godzin pojedynek toczyło. Ponownie niepokonanym w polu i tym samym Pucharu zdobywcą okazał się Jakub Bazylak. Uzgodniono ponadto, że kobiety bić się będą nim 14 niedziel upłynie i przed ostatnią z nich w sobotę 24 sierpnia się spotkają. Zanim jednak to nastąpi muszą one dzieci swoje na uzgodnione miejsce nad jezioro Rosnówko przyprowadzić, żeby pokazać im że to niegroźne dla zdrowia i życia opętanie jest i tylko z chęci miłego spędzenia czasu to robić zamierzają. Tak też zrobiły i już najmłodsi wędkarze 2 czerwca nad wyznaczoną wodą swój turniej mieli. Śmiechu i zabawy było co niemiara bo o szczęście najmłodszych tu się rozchodziło. Każdy z trofeum, medalem i nagrodą do domu wrócił i przy okazji nasycić się zdrowo przy grillu mógł. Tymczasem czas kolejnych pojedynków o tron się zbliżał. Turniej GPX ma to do siebie, że po kolejnym starciu 10 miejsc nagradza i punktuje oraz do ostatecznego rozstrzygnięcia przybliża. Tym razem to Mistrza księstwa wyznaczyć miano i na nieodległej krainie wód jeziora Lipno 16 czerwca to się odbyło. Niepokonanym wojownikiem i prawowitym posiadaczem buławy Mistrza na czas jednego roku okazał się Kol. Mateusz Miliński. Po tym sporze na krótko czas pokoju nastał, a na okazję zdobycia kolejnego trofeum trzeba było czekać aż 5 niedziel. Wtedy to 28 lipca Prezes Koła swój puchar wystawił i walczyć o niego nakazał. Na Czapnickie wody tłum ruszył i przez pół dnia upocony w skwarze okrutnym się zmagał. Na koniec dnia na podium stanął ponownie tegoroczny już laureat Jakub Bazylak i trzeci puchar w tym roku zabrał. Miesiąc nie minął jak na zalew do Śremu 28 sierpnia znudzony zwycięstwami swojego brata posłał by ten w kolejnej potyczce skórę innym złoił i tym razem Puchar Zarządu Koła przywłaszczył. Taki to ród już z tych Bazylaków jest, że we władaniu kijem w tym roku równych nie mają i tylko nieliczni jak Ci z klanu Milińskich stawać w szranki z nimi próbować mogą. W tym samym sierpniowym ciepłym czasie kobiecego starcia czas nadszedł. 24 sierpnia na rodzimych wodach jeziora Rosnówko w obstawie swoich rycerzy 23 dziewoje się zameldowały. Pięknie przybrane smakołyków różnych nawiozły i dumnie prezentować się zaczęły. Szampan na początek podany dodatkowo ich zapędy podpalił i do losowania stanowisk szybko rwać się poczęły. Ledwo stanowiska zajęły już larum wielkie podniosły, bo doczekać się sygnału do walki nie mogły. Długie zwoje by zajęło żeby wszystkie szczegóły i podstępy tych rywalizacji opisać. Każda rybka najmniejsza złotem im się wydawała i nie daj Boże żeby z haczyka do wody zamiast do siatki spadła. Po wszystkich skarbów złowionych zważeniu bezapelacyjną królową wędkarek Milińska Małgorzata ostatecznie wskazaną została. Jednak wszystkie bez wyjątku uczciwie nagrody za swój trud otrzymały i orderami złotymi przez Prezesa odznaczone były. Chyba przez to w zgodzie raut suty wydały i ku wszelkiej uciesze ze swoimi rycerzami do późnych godzin nocnych przy muzyce świętować chciały. Wielkim echem się to wydarzenie odbiło i ponoć z odległych krain kolejne Panie do naszej krainy przybywać pragną. W naszej tegorocznej grze o tron jeszcze jedna do rozstrzygnięcia walka została. Na wodach w Buczu 14 września będzie się sprawa działa i wtedy tego, co na żelaznym tronie przez rok siedzieć będzie poznamy. Na corocznym walnym zjeździe rodów królewskich pięciu najlepszych przez kapitułę obsypana będzie i glejty stosowne otrzymają. Wójt swoje nagrody wraz z Przewodniczącym wręczą i stosownego błogosławieństwa na kolejne wojny w przyszłym roku udzielą.

Oto bieżąca sytuacja w tej zaciętej rywalizacji i tabela wyników po dotychczasowych turniejach:

Zestawienia GPX spławika 2019
LP. Imię i Nazwisko Tura 1 kg/pkt Tura 2 kg/pkt Tura 3 kg/pkt Tura 4 kg/pkt Tura 5 kg/pkt Po 5 turze Wynik obecny 09.09.2019
1 Jakub Bazylak 100 100 50 100   350 I
2 Dawid Barylak 80   80   100 260 II
3 Jakub Miliński 65 30    10 105 VIII
4 Łukasz Wawrzyniak 50   65 5   120 VII
5 Michał Jędrysiak 40    80 80 200 IV
6 Paweł Wojtalak 30 50 30 30 50 190 V
7 Błażej Bręczewski 20 20 20    60  
8 Mateusz Miliński 15 10 100 40 65 230 III
9 Sławek Kowalczyk 10 80 10 50   150 VI
10 Mateusz Haigelan 5    10   15  
11 Grabowski Krzysztof   65    5 70  
12 Ryszard Miliński   40 5 15 20 80 X
13 Sławek Domin   15   65 15 95 IX
14 Krzysztof Krakowiak   5     5  
15 Norbert Ziółkowski    40   40 80  
16 Bartek Ziółkowski    15   30 45  
17 Wojciech Ławniczak     20   20  

Dla tych, co jeszcze w spinningowych walkach wprawieni dobrze się czują dodatkowo poza turniejem GPX Kol. Wojciech Idzikowski o swój Puchar do boju zaprasza i o stawiennictwo na głębokich wodach jeziora Rosnówko przy Jaskółczym zjeździe zabiega. Spotkanie śmiałków 22 września o 7 rano tam będzie, gdzie z łodzi i brzegu biczować jezioro będą.

Mam nadzieję, że nie zanudziłem za bardzo i dzięki nietypowej formie w dużym skrócie udało mi się nasze wydarzenia z całego roku przedstawić. Do autora sagi „Pieśni lodu i ognia” porównywać się nie zamierzam, ale sądzę że dla odmiany trochę oderwania od codziennej prozy jeszcze nikomu nie zaszkodziło.

Z wędkarskim pozdrowieniem
Prezes Gminnego Koła Wędkarskiego
Piotr Wiśniewski