Leon z Gosławic
Decyzja o zasiadce na Gosławicach nie była planowana. Sam pomysł urodził się w skutek odwołania Cypriniady Wiosennej na Dębinie. Dzisiaj patrząc z perspektywy czasu, dobrze się stało, że do zawodów nie doszło, lepiej być nie mogło! Trzy dwudziestki w ciągu 24 godzin na 3 dniowej zasiadce, czego można chcieć więcej?
Wybór padł na stanowisko nr.13, zależało nam na skrajnym stanowisku a tylko to było wolne, tak więc za dużego wyboru nie mieliśmy. W czwartek w południe meldujemy się na stanowisku. Szykujemy sprzęt i po namierzeniu miejscówek wywozimy zestawy. Jeden marker postawiliśmy na 60m po lewej stronie stanowiska, drugi natomiast stawiamy na 180m po prawej stronie. Wytypowaliśmy dwa miejsca, które pachniały rybą…
Pierwsza noc przebiegła nadzwyczaj spokojnie, zmieniliśmy kulki na zestawach i donęciliśmy miejscówki, licząc w końcu na reakcję ryb. Zanęta, którą użyliśmy to mieszanka peletów arctic kryll i halibut z firmy carp gravity, całość zalana bosterem kryll i posypana stick mixem kryll. Całą mieszankę wzbogaciliśmy gotowaną kukurydzą i konopią z dodatkiem małej ilości kulek również o zapachu arctic kryll.
Czas uciekał a brań jak nie było tak nie było. Był to nasz „pierwszy raz” na Gosławicach więc, taki obrót sprawy wzbudzał w nas pewien niepokój. Na szczęście worek w końcu się rozwiązuje. Rano w drugą dobę o godzinie 6.10, dźwięk centralki stawia nas na równe nogi. Pierwsza „rolada” ze szpuli i mamy w końcu pierwszą fotkę, ryba waży 14,2kg

Nikt z nas wtenczas nie przypuszczał, że ta zasiadka okaże się tak udana…Pierwsze fotki za nami, na haczykach lądują nowe kulki, dorzucamy zanętę i zestaw ponownie ląduje w wodzie. Na drugą rybę, łowisko nie kazało nam długo czekać, już po godzinie mamy krótki ale treściwy odjazd i karp parkuję w zielsku. Wsiadamy na „łajbę” i płyniemy po drugiego miśka tej zasiadki, chwila szamotaniny i jest. Mamy po jednej rybie, łowisko zostało „rozdziewiczone”, oto nam chodziło, jednego już na pewno jesteśmy pewni, o kiju z tej zasiadki nie zjedziemy, misiek ma 12,25kg

Po każdym braniu donęcamy porcją około 0,5kg wspomnianej wyżej zanęty na bazie kryla. Chwilę po 14-stej ponownie słyszymy nasz ulubiony dźwięk, pisk sygnalizatora! Karp co prawda nie był duży, ważył niespełna 7kg ale kto będzie narzekał, na nowym łowisku każda ryba cieszy.

Widać było, że zanęta zaczęła działać i w końcu miśki zaczynają na dobre zbierać. Od rana mamy trzecie branie! Było to również po części przyczyną wiatru, który regularnie nawiewał ciepłą wodę w kierunku naszego stanowiska. O godzinie 18.30 z 60m, doczekaliśmy się kolejnej „lokomotywy” ze szpuli, ponownie krótki ale intensywny odjazd i ponownie ryba parkuje w zielsku. Podpływamy i zaczyna się jazda, od razu widać, że nie mamy do czynienia z bączkiem, tylko z bardzo przyzwoitą rybą, mija kilka minut walki i karp ląduję w podbieraku. Jest!!!, Misiek okazuje się pierwszą 20-tką tego wyjazdu, jest godzina 18.50 i na macie ląduje całe 21,25kg, ryba skusiła się na pojedynczą kulkę o smaku turbo ślimak

Jak się później okazało, ten karp zapoczątkował dobę z 20-tkami, kto by pomyślał? Mieliśmy bronić zeszłorocznego tytułu na zawodach a łowimy ryby z dwójką z przodu. Jeszcze nie ochłonęliśmy i już po raz kolejny raz musieliśmy wypływać po rybę. Tym razem mniejszy kuzyn poprzednika a dokładnie 7,8kg.

Noc i poranek po drugiej dobie, mija w spokoju, woda daje nam odpocząć, chyba każdy o tym marzy, by w nocy spać a w dzień łowić, na tym wyjeździe tak było. Dobiega południe a na jednej z wędek ze 60m dobiega kolejny dźwięk sygnalizatora. Ta ryba dała nam najwięcej w kość, mała ilość zielska przy wcześniej wytypowanej miejscówce dała rybie duże pole manewru. Po 15 minutowej walce, pierwszy pełnołuski tego wyjazdu i kolejna 20-tka, ponownie sprawdza się turbo ślimak ale tym razem na dwa „leżaki”

Kolejny karp z tych mniejszych został złowiony chwilę po wyholowaniu pełnołuskiego, była to kolejna siódemka.

Uwieńczeniem tej wspaniałej zasiadki był karp o imieniu Leon, który ważył 22,75kg. Był to ostatni misiek tej zasiadki ale za to jaki? Leon skusił się na kulkę arctik kryl podbity pop-up 15 fluo tego samego smaku.

Mamy trzecią 20-tkę tej zasiadki!!!
Był to największy misiek naszego wyjazdu. Paweł otworzył i zakończył tą zasiadkę. Pierwsza jak i ostatnia noc nie przyniosła już ryby. W sumie mieliśmy 10 brań z czego 2 ryby się spięły. Największego miśka 22,75kg oraz 14,20 i 12,25 złowiliśmy na kulkę arctic kryl ze 180m, dwa duże karpie 21,25 i 20kg skusiły się na kulkę turbo ślimak i wyjechały z 60m, pozostałe 3 karpie skusiły się na truskawkę. Już od dawna zamierzaliśmy przetestować wyroby Pawła Szewca i jak widać ta decyzja była słuszna!
Rafał Nowak
